„Masz babo placek!” – taka była moja pierwsza myśl, gdy usłyszałam o zmianach w pisowni języka polskiego. To już druga reforma językowa, której jestem świadkiem. Pierwszą przeżyłam przy okazji reformy języka niemieckiego w 1996 r. Później przyszły jeszcze jej poprawki w 2004 i 2006 roku. Dla osoby uczącej się języka obcego to wcale nie była mała rzecz – momentami naprawdę trudno było mieć pewność, czy piszę poprawnie.
Tym razem sprawa dotyczy mojego języka ojczystego. A to już zupełnie inna historia i – nie ukrywam – trochę inne emocje.
Jeśli chcecie dokładniej przyjrzeć się nowym zasadom, publikuję – za zgodą Rady Języka Polskiego – „Mały słownik ortograficzny. Nowe reguły pisowni 2026” autorstwa Ewy Kołodziejek, Danuty Krzyżyk, Aldony Skudrzyk i Barbary Sobczak. Otrzymałam go na licencji CC BY-NC 4.0, co oznacza, że mogę udostępnić go na blogu nieodpłatnie, bez żadnych korzyści finansowych.
Informacje o samej licencji znajdziecie tutaj:
https://creativecommons.org/licenses/by-nc/4.0/deed.pl
A teraz coś, co dla wielu może być najważniejsze!
Jeśli ktoś liczył na to, że nowe przepisy raz na zawsze uporządkują dylematy typu „rz” czy „ż”, „ch” czy „h”, „ó” czy „u” – muszę Was rozczarować.
Rada Języka Polskiego nie wprowadziła i – jak zapowiada – nie planuje wprowadzać zmian w podstawowych zasadach dotyczących zapisu tych samogłosek i spółgłosek. A więc ortograficzne klasyki pozostają z nami.
Dla zainteresowanych szczegółami publikuję jeszcze link do oficjalnej informacji o najważniejszych zmianach w zasadach pisowni polskiej:
https://pan.pl/rada-jezyka-polskiego-oglasza-najnowsze-zmiany-w-zasadach-polskiej-pisowni/
Schreibe einen Kommentar